To była moja pierwsza tak samodzielna i tak długa podróż, taki sprawdzian dla mnie samej, czy jestem w miarę ogarnięta i zaradna. Chyba tak – niczego nie zgubiłam (siebie całe szczęście też), potrafiłam się dogadać za granicą i raczej obeszło się bez większych komplikacji.
Cześć, na wstępie chciałabym podziękować Level up-owi i ludziom, którzy napisali ten świetny projekt, a także koordynatorom – bez Was nigdzie bysmy nie pojechały. Dziękuje też Monice, Zosi i Malwinie za to, że ze mną wytrzymały i tak fajnie umilały mi czas (mam nadzieję, że ja im też). Miło było Was poznać.
To była moja pierwsza tak samodzielna i tak długa podróż, taki sprawdzian dla mnie samej, czy jestem w miarę ogarnięta i zaradna. Chyba tak – niczego nie zgubiłam (siebie całe szczęście też), potrafiłam się dogadać za granicą i raczej obeszło się bez większych komplikacji. Raczej wywiązałam się ze swoich zadań, radziłam sobie z planowaniem podróży no i ogólnie spełniłam własne oczekiwania. Mogłam cieszyć się podróżą, taka objazdówka to świetna sprawa, można zobaczyć kawałek świata. Jedną z moich ulubionych rzeczy podczas tej podróży było jedzenie – czeskie knedliki, niemieckie kiełbaski no i włoskie kawy, makarony, pizze, tiramisu i melony spożywane przez nas w ilościach hurtowych. Dzięki początkowemu oszczędzaniu, w ostatnich dniach mogłyśmy sobie pozwolić na naprawdę wystawne posiłki – na tyle drogie, że normalnie prawdopodobnie bym ich nie spróbowała. Tak więc LEVEL UP naprawdę zadbał o nasze brzuchy. Fajne też były chwile wspólnie spędzone z dziewczynami w pobliżu wody – przesiedziałyśmy sporo czasu na wieży dzwonniczej w Wenecji, a także nad jednym z kanałów, moczenie stópek z innymi turystami w niewielkiej fontannie – hm, nie wiem, czy to była fontanna, nazwijmy do zbiornikiem wodnym – w pełnym słońcu w Rzymie (mógł to też być jeszcze Watykan) ostatecznie okazało się niedozwolone, ale i tak będę to długo wspominać. Przeniosłyśmy się wówczas nad Tyber. Później rozmowy w Morzu Śródziemnym na plaży w Anzio, a na sam koniec, ostatniego wieczoru wyjazdu, posiadówka nad rzeką Isme w Monachium – która też częściowo spłynęłyśmy. A i fajny też był pierwszy wieczór w hostelu w Pradze. Poszłyśmy z Moniką i Malwina do łazienki, bo była jedna dla wszystkich gości, oczywiście z podziałem na płeć i kilkoma kabinami w każdej. Podczas kąpieli prowadziłyśmy ciekawe rozmowy, a Monika w pewnym momencie zaczęła śpiewać. Woda jest super. Wszędzie. I najwidoczniej łączy.
Muszę przyznać, że pokonałam jeszcze bardziej moją barierę językową – teraz mam już zupełny luz w rozmowach po angielsku, głównie dzięki spotkaniom koordynowanym przez Monikę z lokalsami, ale też chociażby dzięki przypadkowej rozmowie z Brazylijką mieszkającą w na co dzień Anglii, którą poznałyśmy w hostelu w Monachium. Chciałam napisać, że nauczyłam się współpracy, z tymże współpraca z dziewczynami to byłą czysta przyjemność i u nas dochodziło do sytuacji nieco innej – wszystkie jesteśmy na tyle ugodowe, że często nie było komu podejmować decyzji. Więc tego się nauczyłam – że czasmi trzeba przejąć kontrolę i wybrać coś za innych. Nauczyłam się też, że każdy człowiek ma swoją indywidualną historię i nie należy go oceniać powierzchownie.
Było mega, nigdy tego nie zapomnę, jeszcze raz Wielkie Dzięki!
Marta, 18 lat, Wszystkie tory prowadzą do Rzymu, podróż przez różne kraje europejskie w ramach Discover EU
To była moja pierwsza tak samodzielna i tak długa podróż, taki sprawdzian dla mnie samej, czy jestem w miarę ogarnięta i zaradna. Chyba tak – niczego nie zgubiłam (siebie całe szczęście też), potrafiłam się dogadać za granicą i raczej obeszło się bez większych komplikacji.
Wracając pamięcią do projektu, nie jestem w stanie wybrać jednej rzeczy, którą wyniosłam.
Cały projekt był dla mnie wielką szansą i uważam, że wyciągnęłam z niego najwięcej jak mogłam. Jedną z najbardziej wartościowych rzeczy, które ze mną zostały po powrocie to odwaga. Wyniosłam to, że warto jechać w nieznane. Mimo lęków i stresu, projekt był jednym z
fajniejszych doświadczeń wyjazdowych, na którym byłam. Oprócz relacji, które nabyłyśmy w trakcie, nie mogę nie wspomnieć o praktycznych umiejętnościach, które zdobyłam w trakcie Discovery EU- planowanie budżetu i planu podróży, rozwinięcie i swoboda w języku angielskim.
W trakcie trwania projektu, nasza liderka zadbała o to, abyśmy mogły poznać kultury różnych krajów od wewnątrz, poprzez spotkania z jej znajomymi. W Czechach spotkaliśmy się z Klarą i Adamem, a w Monachium z Kramerem. Ponadto rozmawiałyśmy z lokalsami i słuchałam jak
żyją na codzień, nieraz wprowadziło mnie to w zaskoczenie. Wszystkie spotkania były bardzo ubogacającym doświadczeniem. Zaskoczeniem było dla mnie to, jak Unia Europejska inwestuje w młodych ludzi oraz niesamowita jedność między członkami Unii, którą wdziałam podczas podróży pociągami, przesiadki i połączenia są na naprawdę wysokim i komfortowym poziomie.
Kuchnię wspominam bardzo smacznie. Jestem niesamowicie wdzięczna za możliwość spróbowania pizzy z burratą. Gdybym odwiedzała Rzym prywatnie takie doznania smakowe byłyby dla mnie jedynie marzeniem. Stowarzyszenie wywarło na mnie bardzo pozytywne
wrażenie. Dzięki temu projektowi dowiedziałam się o jego istnieniu. Bardzo mnie ucieszyło, że młodzież z trudnymi sytuacjami życiowymi może otrzymywać szanse od takich miejsc jak LEVEL UP. Największą barierą był dla mnie język, przez różne doświadczenia z przeszłości,
bardzo się obawiałam mówić po angielsku. Natomiast doświadczyłam, że nikt mnie nie osądza, a dzięki akceptacji ze strony dziewczyn, aż chciałam próbować swoich sił w tym języku.Po projekcie jestem zmobilizowana do nauki. Jestem wdzięczna za dziewczyny z którymi mogłam spędzić dwa tygodnie i za atmosferę która udało nam się zbudować. Dzięki odpowiedniemu przygotowaniu wcześniej mogłyśmy cały wyjazd się nie pokłóciłyśmy i wszystkim było przyjemnie i komfortowo. Jedną z zabawnych sytuacji jaka nas spotkała to działanie Google Maps, wszędzie poza Polską. Tak jak zawracanie i błądzenie w przepięknych weneckich ulicach nie sprawiało nam problemu. Natomiast najwiecej zabawy sprawił nam w Pradze, kiedy poprowadził nas przez jakieś krzaki, mimo że obok były schody. Dużo śmiechu nam to sprawiło.
Myśle ze wsparcia lepszego dostać nie mogłam. Czułam się zaopiekowana z każdej strony. Co do podziękowań to zdecydowanie należą się każdej osobie, dzięki której ten projekt doszedł do skutku. Dziękuje LEVEL UP za podjęcie się odpowiedzialności i zaufanie, że wywiąże się z obiecanych rzeczy. Dziękuje Justynie, która koordynowała cały projekt i była naszym big brother. Dziękuję Monice, Marcie i Malwinie za stworzenie mega atmosfery w grupie i doświadczenie relacji międzyludzkich. Na koniec dziękuje Unii Europejskiej za finansowanie mi wakacji życia.
Zofia, 18 lat, Wszystkie tory prowadzą do Rzymu, podróż przez różne kraje europejskie w ramach Discover EU
