wszystkie tory prowadzą do rzymu marcelina meller

Podczas trwania projektu zmagałyśmy się z wieloma przeciwnościami…

Podczas trwania projektu zmagałyśmy się z wieloma przeciwnościami: wysokie temperatury, zmęczenie i narzucony przez nas same intensywny plan zwiedzania sprawiały, że morale grupy po kilku dniach podupadło. Pamiętam, iż wielokrotnie, by podnieść się na duchu, razem nuciłyśmy lub wygłaszałyśmy motywujące hasła ” – Kim jesteśmy? – Zwycięzcami!” było najpopularniejszym z nich. Śmiem twierdzić, że wsparcie, które wówczas sobie okazałyśmy podłożyło podwaliny pod wspólne relacje – zaczełyśmy działać i myśleć bardziej jak drużyna, miałyśmy dla siebie więcej wyrozumiałości i otwartości. Podróż przebiegła nam sprawnie, zwiedziłyśmy prawie wszystkie miejsca, które miałyśmy, a nawet natknęłyśmy się na trasach na kilka niespodzianek. Kilka razy przechodziłyśmy koło Teatru Pompejusza, choć było to nieplanowane. Stanowiska archeologiczne: Starożytna Ostia oraz Pompeje przemierzałyśmy, w łagodnie mówiąc, trudnych warunkach- żar z nieba i brak dachów w okolicy nie idą dobrze w parze, mimo tego grupa nigdy mnie nie Pośpieszała, za co, jako miłośniczka historii starożytnej, jestem niezwykle wdzięczna.

Z wyprawą do Starożytnej Ostii wiąże się, wówczas stresująca, a po czasie interesująca przygoda. Przedstawiając realia: do wykopalisk jeździ pociag podmiejski z Rzymu- trasa z gatunku tych niezbyt długich, 23/25 km, takie spokojne 30 minut, dojazd bez
przeszkód, po zwiedzaniu miałyśmy razem z drugą grupą udać się do Lido di Ostia, na szybką kąpiel w morzu i obiad. Po opuszczeniu wykopalisk dostałyśmy wiadomośc od drugiej grupy, iż pociąg stoi już na stacji poprzedzającej.Ruszyłyśmy więc biegiem. Gdy zziajane dotarłyśmy na stację, powitały nas powtarzające się komunikaty po włosku. Żadna z nas nie mówi na tyle płynnym włoskim, by to zrozumieć, a pozostali ludzie na stacji też nie wyglądali, jakby coś z tego rozumieli. Zresztą, wkrótce okazało się, że pociąg utknął na poprzedniej stacji, a reszta towarzyszy niedoli z dworca to Polacy.

Czekając na wieści na temat pociągu, przeszukiwałyśmy, czy są alternatywne opcje dotarcia do Rzymu lub Ostii. Dojazd do stolicy busami z przesiadkami wychodziło czasowo prawie jak pójście na nogach, więc zdecydowałyśmy się na busa do Ostii. Pomyślałyśmy sobie wtedy, że pociąg na pewno uruchomią do wieczora a jeśli nie, to przynajmniej będzie jakieś zastępcze. Około godzinę później, siedząc na molo, dostałyśmy wiadomość, że mimo iż dziewczyny z drugiej grupy próbowały złapać tego samego busa co my, to nic nie przyjeżdża od godziny na ich przystanekponiekąd zarządziło to o końcu naszej wycieczki. Robiło się późno, a informacji o pociągach nadal nie było, trasa do Rzymu była długa oraz zawierała przesiadki. W drodze na przystanek postanowiłysmy jednak zachaczyć o dworzec, by zapytać czy na pewno nie jeździ jakaś komunikacja zastępcza. Później tak bardzo cieszyłyśmy się z podjętej decyzji!

Organizatorzy byli niezwykle zaangażowani. Począwszy od ciekawie poprowadzonych i różnorodnych zajęć, przez otwartość, aż po troskę o uczestników nawet po zakończeniu projektu – pod koniec miałem lekkie problemy zdrowotne, a dwa dni temu otrzymałem wiadomość z pytaniem, jak się czuję.

Początkowo barierą dla mnie było „zanurzenie się” w przyrodę, do czego mocno zachęcali organizatorzy. Przed projektem rzadko chodziłem boso czy kąpałem się w rzece, ale w jego trakcie odkryłem wartość takich prostych rzeczy w naszym codziennym, zabieganym życiu.
Jestem bardzo wdzięczny zarówno litewskiej organizacji, jak i Level Up’owi za możliwość uczestniczenia w tak ciekawym i dopracowanym projekcie. Współpraca od początku do końca przebiegała wzorowo – nie było problemów wymagających interwencji koordynatora, choć wiedziałem, że zawsze mogę na niego liczyć.

Okazało się, że pociąg jeździ, ale tylko do stacji w połowie drogi do stolicy, później jest zapewniona
komunikacja zastępcza. Oczywiście nic się nie trzymało rozkładu jazdy, pociąg był zatłoczony ale byłyśmy na trasie. Na przesiadce spotkałyśmy się z grupą Oktawiana i poszłam się zorientować, jak to jest w sprawie komunikacji zastępczej. Gdy tylko podeszłam do busa, wyskoczył z niego pan, powtarzając: “Metro Funzioni! “, wyprzedzając cały tłum- dodajmy że w sandałkach. Skierowałam się do reszty pokrzykując, później wspominały że wyglądało to jak jakaś scena z filmu o zombie.

Mimo wielu przygód po drodzę, dochodzę do konkluzji, że najważniejsi byli ludzie napotkani po
drodzę. Odbyłam wiele dających do myślenia rozmów z osobami, z którymi w normalnych okolicznościach bym nie rozmawiała. Osoby z mojej grupy okazały się bardzo cierpliwe, ciepłe i wspierające, za co im bardzo dziękuję. Ludzie z drogi wielokrotnie mi pomagali, czasem mimo tego, że sami mnie nie rozumieli, zdarzało się że nie mówili po angielsku. Moją podróż w ramach DiscoverEU Inclusion Action będę wspominać zapewne do końca życia. Było to otwierające doświadczenie, zobaczyć a słyszeć o miejscach to dwie zupełnie różne rzeczy. Jestem ogromnie wdzięczna organizacji LEVEL UP za wsparcie, bez nich nie miałabym szansy
na taką przygodę. Na koniec chciałabym podziękować ekipie “Remusa” ,pamiętajcie, jesteśmy zwycięzcami!

Trudno jest zachęcić do czegoś, co już jest fantastyczne. Myślę, że przydałoby się lepiej rozpromować akcje, może nawiązać kontakt z organizacjami zrzeszającymi ludzi w wieku docelowym dla poszczególnych programów, żeby wieści były w stanie dotrzeć do jak
największej liczby osób. Spotkania z poprzednimi uczestnikami tego typu projektów też są w stanie zachęcić, jednak myślę, że kluczowe są tu wieści przekazywane pocztą pantoflową. Jeśli jakiś znajomy był na wyjeździe międzynarodowym i opowiadał, że mu się podobało, to jest duża szansa, że też wyślesz zgłoszenie. Jak najbardziej polecam wyjazdy międzynarodowe swoim rówieśnikom- choć szczerze mówiąc, z mojego doświadczenia wynika, że młodych ludzi nie trzeba mocno przekonywać do wyjazdów, gdyż sami się do tego garną.

Marcelina, Wszystkie tory prowadzą do Rzymu – Grupa Remusa, podróż przez różne kraje europejskie w ramach Discover EU

Udział w projekcie „Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu” dał mi możliwość zobaczenia wielu niezwykłych miejsc we Włoszech.

Podczas wyjazdu odwiedziłyśmy Rzym, Neapol, Florencję, Cinque Terre, Mediolan oraz Wenecję. Każde z tych miast zachwycało swoją historią, architekturą i niepowtarzalnym klimatem.

Z projektu wyniosłam przede wszystkim większą samodzielność i pewność siebie. Nauczyłam się lepiej planować podróż, kierować zespołem i odnajdywać się w nowych sytuacjach. Ten wyjazd pokazał mi również, jak ważna jest współpraca w grupie, w której każdy ma inne zainteresowania i przyzwyczajenia. Wymaga to otwartości, umiejętności kompromisu, a czasem także odpuszczenia własnych pomysłów na rzecz całej grupy. Przekonałam się również, że nawet bardzo intensywny plan podróży może przynieść ogromną satysfakcję, jeśli jest dobrze przygotowany.

Zachwyciła mnie również włoska kuchnia, od prawdziwej neapolitańskiej pizzy i włoskich makaronów po pyszne lody oraz regionalne specjały takie jak supplì i sfogliatelle. Miłym zaskoczeniem byli także mieszkańcy, którzy okazali się niezwykle życzliwi, otwarci i chętni do pomocy.

Największym wyzwaniem podczas wyjazdu okazały się bardzo wysokie temperatury. Dzięki elastycznemu podejściu mogłyśmy na bieżąco modyfikować plan zwiedzania i dostosowywać go do warunków pogodowych. To doświadczenie pokazało, że podróżowanie wymaga nie tylko dobrego planu, ale także umiejętności szybkiego reagowania na zmieniające się okoliczności.

Polecam każdemu takie doświadczenie, ponieważ uczy ono samodzielności, otwartości i radzenia sobie w nowych, często nieprzewidywalnych sytuacjach.

Monika, Wszystkie tory prowadzą do Rzymu – Grupa Remusa, podróż przez różne kraje europejskie w ramach Discover EU

Monika Bobola- Wszystkie tory prowadzą do Rzymu

Udział w projekcie był „Wszystkie tory prowadzą do Rzymu” dla mnie przede wszystkim okazją
do przełamania własnych barier.

Udział w projekcie był „Wszystkie tory prowadzą do Rzymu” dla mnie przede wszystkim okazją do przełamania własnych barier i sprawdzenia, jak poradzę sobie w sytuacjach, które wcześniej wydawały mi się trudne. Po raz pierwszy podróżowałam z osobami, których wcześniej nie znałam, dlatego na początku musiałyśmy znaleźć wspólny język, nauczyć się wzajemnie wspierać, podejmować decyzje razem i wspólnie rozwiązywać pojawiające się problemy. Z czasem zauważyłam, że coraz łatwiej przychodzi mi otwieranie się na innych i nawiązywanie nowych relacji.

Wyjazd nauczył mnie również większej samodzielności i odpowiedzialności. Rozwinęłam umiejętności planowania podróży, kontrolowania budżetu oraz organizowania czasu. Musiałyśmy być przygotowane na różne, również nieprzewidziane sytuacje, takie jak awaria pociągu, zmiana planów czy konieczność codziennego pokonywania naprawdę długich dystansów pieszo. Tysiące kroków, wysokie temperatury i zmęczenie nie zawsze były łatwe, ale mimo tego starałyśmy się wzajemnie motywować i wspierać. Dzięki temu przekonałam się, jak ważna podczas podróży jest dobra współpraca.

Właśnie te trudniejsze momenty sprawiły, że zaczęłam bardziej wierzyć w swoje możliwości. Udowodniłam sobie, że nawet w nieoczekiwanej sytuacji potrafię znaleźć rozwiązanie i poradzić sobie sama. Zrozumiałam, że wiele ograniczeń istnieje przede wszystkim w mojej głowie i to ja
decyduję, czy pozwolę im się zatrzymać.

Podczas projektu miałam również okazję poznać wiele nowych osób. Szczególnie pozytywnie zaskoczyła mnie otwartość i życzliwość mieszkańców Włoch. Dzięki temu jeszcze bardziej otworzyłam się na kontakt z nieznajomymi i przekonałam się, że nie zawsze trzeba obawiać się wyjścia do drugiego człowieka.

Każde odwiedzone przez nas miejsce miało swój wyjątkowy charakter. Mediolan, Florencja, Wenecja, Rzym, Neapol i Cinque Terre różniły się od siebie, ale właśnie to było w nich najciekawsze. Jedno miasto zachwycało mnie architekturą, inne jedzeniem, jeszcze inne widokami albo niezwykłą atmosferą. Mimo bardzo intensywnego planu zwiedzania udało nam się również spróbować wielu nowych potraw. Niektóre z nich były dla mnie naprawdę zaskakujące, ale przede wszystkim bardzo smaczne.

Najbardziej cenię jednak to, że podczas tego wyjazdu poznałam nie tylko nowe miejsca, ale również lepiej samą siebie. Przekonałam się, że potrafię być bardziej samodzielna, otwarta i odporna, niż wcześniej myślałam. Każde doświadczenie – zarówno dobre, jak i trudniejsze – czegoś mnie nauczyło. Jestem ogromnie wdzięczna za możliwość uczestniczenia w tymprojekcie, ponieważ pozostawił on we mnie nie tylko piękne wspomnienia z Włoch, ale również
zwiększył moje poczucie samodzielności.

Zdecydowanie polecam udział w tego typu projektach każdemu, kto chce się rozwijać, poznawać świat i tworzyć wspomnienia, które pozostają na długo. Taki wyjazd jest czymś więcej niż tylko zwiedzaniem nowych miejsc – pozwala nauczyć się samodzielności, pracy zespołowej, odpowiedzialności, planowania i radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Dla jednej osoby największą wartością może być poznanie nowych ludzi, dla innej przełamanie nieśmiałości, a dla jeszcze innej nauka samodzielnego podejmowania decyzji. Warto wyjść ze swojej strefy komfortu, ponieważ właśnie poza nią często czekają doświadczenia, które najbardziej nas rozwijają. Udział w projekcie pokazał mi, że podróż może być nie tylko odkrywaniem nowych miejsc, ale również odkrywaniem samej siebie.

Daria, 18 lat, Wszystkie tory prowadzą do Rzymu – Grupa Remusa, podróż przez różne kraje europejskie w ramach Discover EU

Daria Kowalczyk - Wszystkie tory prowadzą do Rzymu