14 lutego, 2021

Męczyła cię covidowa rozłąka z drugą połówką? Autor pierwszej walentynki nie zobaczył swojej żony przez… kilkanaście lat. Na święto zakochanych przytaczamy historię walentynek i początki jednego z najmilszych zwyczajów z nimi związanych, czyli pisania kartek.
Kartka walentynkowa – pochodzenie
Z czym związana jest historia kartek walentynkowych? Walentynki prawdopodobnie zajęły miejsce pogańskich Luperkaliów, czyli święta italskiego bożka Luperkusa, opiekuna pasterzy. Z czasem zaczęto utożsamiać go z Faunem, pół człowiekiem, pół kozłem, bogiem płodności. Harmonogram Luperkaliów obejmował m. in. złożenie ofiar ze zwierząt, bieg wokół wzgórza Palatynu czy rzucanie w przechodniów pozostałościami ze skór poświęconych zwierząt.
Luperkalia, źródło: Pinterest
Współcześnie w dzień walentynek przewidziane są już inne atrakcje niż obijanie rzemieniem przypadkowych niewiast w imię przyciągania płodności i ułatwienia porodu. Praktykowany obecnie zwyczaj, który utrzymał się od średniowiecza, to chociażby pisanie kartek walentynkowych.
Smutne korzenie najstarszej zachowanej walentynki sięgają pewnej więziennej celi, w której osadzono niejakiego francuskiego księcia Orleanu, Karola. Nieszczęśnik ugrzązł w londyńskiej Tower po przegraniu bitwy pod Azincourt w 1415 roku. Szczęście nie dopisywało mu ani na polu bitwy, ani w miłości. Pierwsza żona Karola, Izabela, zmarła w połogu w 1409 roku, a młody wdowiec został zmuszony do poślubienia jedenastoletniej Bony z rodu Armaniaków. Para nie nacieszyła się zbyt długo rozkoszami życia małżeńskiego, bo 5 lat później Karol został wzięty w niewolę.
Poezja z więziennej celi
W Tower Karol oddał się temu, co lubił robić najbardziej i co sprawiało mu ukojenie, czyli pisaniu. Już w 1415 roku jeden z wierszy zaadresował do swojej młodej małżonki, nazywając ją „Walentynką”, a jego treść brzmiała tak:
I am already sick of love,
My very gentle Valentine,
Since for me you were born too soon,
And I for you was born too late.
God forgives him who has estranged
Me from you for the whole year.
I am already sick of love,
My very gentle Valentine.
[Mam już dość miłości,
Moja bardzo delikatna Walentynko,
Ponieważ dla mnie narodziłaś się zbyt wcześnie,
A ja dla Ciebie urodziłem się za późno.
Bóg przebacza temu, kto oddala
Mnie od ciebie na cały rok.
Mam już dość miłości,
moja bardzo delikatna Walentynko.]
Nietypowa, pełna melancholii i smutku kartka walentynkowa z wierszem była jedną z 60, jakie Karol napisał dla swojej młodej żony. Na szlifowanie warsztatu miał aż 25 lat spędzonych w londyńskiej celi. Francuz zostawił po sobie mnóstwo pieśni i ballad, głównie o tematyce dworskiej. Co więcej, sam utwór jest teraz częścią kolekcji rękopisów British Library w Londynie w Anglii. A co do biednej Bony, to niestety nie dożyła uwolnienia męża. Zmarła między 1430 a 1435 rokiem, natomiast Karol ożenił się po raz trzeci.
Źródła:
1. Anna Drzewiecka, „Poezja Karola Orleańskiego między alegorią a metaforą, czyli o skutkach używania dużych i małych liter”
2. History.com
3. Historiazapomnianaimniejznana.pl
Autor: Martyna Pałys
Korekta tekstu: Katarzyna Ryba