Nie zapomnę momentu kiedy spotkaliśmy się wszyscy po survivalu i słuchaliśmy opowieści innych grup z ciekawością…
Był to mój pierwszy projekt tego typu. Miałam co do niego obawy, ale mogę śmiało powiedzieć, że była to najlepsza przygoda w moim życiu. Prawda jest taka, że to jak będzie wyglądał projekt zależy tylko od Ciebie. Pomimo, że przez pierwsze 3 dni byłam chora, super się bawiłam. Każdy powinien przeżyć outdoor. Takiego doświadczenia nie da się opisać. Nie zapomnę momentu kiedy spotkaliśmy się wszyscy po survivalu i słuchaliśmy opowieści innych grup z ciekawością. Każdy z nas napisał inną historię. Może nie dogadałam się ze wszystkimi. Jest to ciężkie kiedy masz 60 osób w jednym domu. Ale poznałam 3 super dziewczyny, z którymi dalej codziennie utrzymuje kontakt.
Jedyną rzeczą, która otworzyła mnie na ludzi i na świat było podróżowanie. Tylko w ten sposób jestem w stanie doświadczyć jak najwięcej mogę. Do tego też zachęcam. Nikt nie przeżyje za Was tych wszystkich przygód.
Julia, 19 lat, wymiana młodzieży w Orvelte, Back to Basics
Zostaliśmy podzieleni w drużyny z ludźmi, z którymi wcześniej nie mieliśmy okazji rozmawiać zbyt wiele i byliśmy zdani tylko na siebie. Bez komórek, pieniędzy, czy noclegu…
Projekt “Back To Basics” był niezapomnianym, jedynym w swoim rodzaju przeżyciem. Wyjeżdżając na tę wymianę nie spodziewałam się, że będzie się tam działo tak wiele! Poznałam tam dużo świetnych osób i rozwinęłam znajomości, które przetrwają przez jeszcze długi czas. Nauczyłam się więcej o komunikacji z innymi, a aktywności, które robiliśmy w grupach dodały mi dużo pewności siebie. Zawsze podczas tego typu projektów uświadamiam sobie jak różnorodni jesteśmy jako ludzie i na długo pozostaje to w mojej głowie. Zaskoczeniem w Holandii było dla mnie to, jak mili są tam ludzie.
Podczas outdoor experience musieliśmy bardzo polegać na ich pomocy, a oni zawsze poświęcali nam jak najwięcej swojego czasu i starali się jak tylko mogli. Na tej wymianie świetne były też cultural evenings, bo obejmowała ona aż kilkanaście krajów i każdego wieczoru poznawaliśmy całkiem inną kulturę. Jako uczestnicy musieliśmy wykazać się kreatywnością, wytrwałością, a także umiejętnie pracować w grupie, przy przygotowywaniu posiłków dla reszty i te chwile również były bardzo cenne. Głównie dlatego, że to właśnie w ten sposób mogliśmy pokazać innym choć garstkę naszego kraju, w postaci tego jednego wieczoru. Myślę jednak, że dla nas wszystkich, największym przeżyciem był wyczekiwany outdoor experience.
To właśnie podczas niego zawieraliśmy tak wiele nowych znajomości i pokonywaliśmy swoje lęki czy bariery. Zostaliśmy podzieleni w drużyny z ludźmi, z którymi wcześniej nie mieliśmy okazji rozmawiać zbyt wiele i byliśmy zdani tylko na siebie. Bez komórek, pieniędzy, czy noclegu. I od tamtej pory byliśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi, dbającymi o siebie nawzajem i troszczącymi się o dobro i komfort każdego z nas. To było naprawdę piękne przeżycie. Takie, którego samodzielnie nie da się powtórzyć. I takie, którego warto doświadczyć choć raz. Dlatego warto wybrać się na tę wymianę. Bo nigdzie nie przeżyjesz czegoś takiego jak tam. I nigdzie nie sprawdzisz się w takich sytuacjach jak tam.
Nikt nigdzie indziej nie da ci roweru i kasety do odsłuchania z nazwą miejscowości i nie powie “Jedź”. Bez pieniędzy, telefonu i z osobami, które poznałeś kilka dni wcześniej. To właśnie wyróżnia tę wymianę i jest jej największą zaletą. Nigdzie indziej nie przeżyjesz tak niezapomnianych chwil!
Wymiany tego typu to najlepsze co może spotkać ludzi w moim wieku. Nic tak nie poszerza horyzontów i nie otwiera głowy jak takie wyjazdy. Nigdzie, na pewno nie w życiu codziennym, nie da się doświadczyć tego typu rzeczy. To właśnie na takich wyjazdach zdobywamy najwięcej pewności siebie w podróżowaniu czy porozumiewaniu się w obcym języku. To tutaj możemy poznać przyjaciół z całego świata i stworzyć niezapomniane wspomnienia. Gdyby nie B2B, nie miałabym okazji by przeżyć tak wspaniałe chwile i momenty. A na koniec dnia, to chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi.
Katarzyna, 20 lat, wymiana młodzieży w Orvelte, Back to Basics
Jestem niesamowicie wdzięczna za to doświadczenie- otwiera ono oczy na rzeczy, o których wcześniej byśmy nawet nie pomyśleli, a zastosowanie wszystkiego w praktyce obdarzyło mnie umiejętnościami, których nie doświadczyłabym na co dzień i które zostaną ze mną na całe życie…
Projekt był dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Brałam już wcześniej udział w projekcie organizowanym przez organizację Cherry International i wiedziałam, że przeżyję kolejną niesamowitą przygodę i wyciągnę z niej cały zestaw nowych umiejętności oraz przeżyć- i dokładnie tak było. Poprzez nieoczywiste zajęcia, na których z początku zastanawiałam się o co w ogóle chodzi wyciągnęłam cały zestaw umiejętności interpersonalnych, pracy w grupie, kooperacji z innymi ludźmi, rozwiązywania problemów, umiejętności komunikacji werbalnej i niewerbalnej oraz działania pod presją czasu, sytuacji konfliktowych oraz różnych sytuacji.
Wszystko, czego teoretycznie doświadczyliśmy podczas pierwszego tygodnia projektu mieliśmy okazję przetestować i wykorzystać podczas trwającego 4 dni „outdoora”, czyli doświadczenia, na które zostaliśmy obudzeni o 6 rano, zabrano nam telefony, pieniądze oraz dokumenty, a później wraz z małymi grupami do których zostaliśmy przydzieleni, plecakami, śpiworami, matami i namiotami rozproszono nas po całym regionie Drenthe. Zostaliśmy podzieleni na grupy z ludźmi, z którymi widocznie nie mieliśmy kontaktu przez cały projekt- z którymi nigdy nie rozmawialiśmy, nie dogadywaliśmy się w jakimś stopniu, z którymi nie mieliśmy nic wspólnego.
Podróżując rowerami mieliśmy za zadanie rozwiązywać różne zagadki oraz quizy, które czekały na nas w różnych lokalizacjach, spotykać się o umówionej z organizatorami godzinie w różnych miejscowościach, a przede wszystkim nie umrzeć, znaleźć zakwaterowanie na noc, znaleźć jedzenie, prosić o pomoc przechodniów czy obcych ludzi i nie pozabijać się nawzajem. Cały outdoor zakończył się spotkaniem wszystkich organizatorów oraz grup w małej wsi, z której kajakami ruszyliśmy z powrotem do Orvelte.
W trakcie całego projektu miałam okazję poznać ludzi z 10 innych państw. Zyskałam wielu przyjaciół, i choć czasem leciały łzy, to właśnie wtedy ludzie z którymi nie współdzielimy języka okazywali się najlepszymi przyjaciółmi. Poznałam także lepiej ich kulturę, zachowania, a dzięki ciekawym i niecodziennym wieczorkom kulturowym poznawaliśmy ich także z innej strony niż ze strony kahoota i pytań o stolice. W trakcie outdoora poznałam także wielu Holendrów, którzy obdarzyli nas ciepłem, pomocą i wsparciem, którzy zaoferowali nam miejsce do spania, jedzenie czy pomoc w dotarciu od miejsca do miejsca. Jestem niesamowicie wdzięczna za to doświadczenie- otwiera ono oczy na rzeczy, o których wcześniej byśmy nawet nie pomyśleli, a zastosowanie wszystkiego w praktyce obdarzyło mnie umiejętnościami, których nie doświadczyłabym na co dzień i które zostaną ze mną na całe życie. Jestem też wdzięczna za ludzi poznanych na projekcie, którzy byli dla mnie wsparciem, przyjaciółmi, czasem także ostoją i na których mogłam polegać w każdej sytuacji, a także jestem wdzięczna organizatorom, którzy poprzez ich kreatywność, pasję i zaangażowanie po raz kolejny stworzyli niecodzienny projekt, którego się nie zapomina.
Chciałabym z tego miejsca podziękować całej organizacji Cherry International, a także organizacji LEVEL UP za przyjęcie tego projektu oraz koordynatorowi Hubertowi, który był dla nas dosłownie o każdej porze dnia i nocy.
Sonja, 19 lat, wymiana młodzieży w Orvelte, Back to Basics
