Projekt Discover EU z LEVEL UP to zdecydowanie najlepsza podróż, którą odbyłam i najciekawsze doświadczenie w moim życiu!
Podczas podróży odwiedziłyśmy wiele krajów. Każdy z nich różnił się kulturą, przez co mogłyśmy zobaczyć wiele światów. Odwiedziłyśmy Cannes, w którym podczas naszego pobytu odbywał się festiwal jachtów – zobaczyliśmy tam wiele bogatych osób i zobaczyliśmy całkiem inny świat niż ten, do którego przywykłyśmy. Z drugiej strony, zobaczyłyśmy także wiejskie krajobrazy Hiszpanii, gdzie widać było biedę, jednak potrafiłyśmy także doceniać ich urok. Kolejnym doświadczeniem, które pozwoliło nam zobaczyć kontrasty świata było zwiedzanie małych, lokalnych miejscowości oraz wielkich miast, w których życie płynie trochę szybciej. Myślę, że przebywanie w tak wielu różnych miejscach bardzo otworzyło mi głowę. Podczas wyjazdu nauczyłam się działania w sytuacjach kryzysowych, tego jak dobrze zaplanować podróż oraz bardzo otworzyłam się na rozmowy z obcymi ludźmi w języku angielskim. Zdarzyło mi się także użyć języka włoskiego żeby zapytać lokalnych mieszkańców o rozkład autobusowy. Pierwszą kryzysową sytuacją, która nas spotkała było odwołanie pociągu w Hiszpanii. Zostałyśmy wtedy zmuszone do podróży komunikacją zastępczą, która nie była zbyt dobrze zorganizowana. Było to lekko stresujące, ale dałyśmy radę a nawet poznałyśmy nowe koleżanki. Były to dwie dziewczyny w naszym wieku ze Szwajcarii, które także podróżowały z plecakami. Okazało się nawet, że śpimy w tym samym hostelu!!! Oczywiście w każdym kraju, który odwiedziliśmy, spróbowaliśmy lokalnej kuchni. Osobiście najlepiej wspominam kuchnię włoską. Udało nam się zjeść w restauracji, w której makaron przygotowywany jest na bieżąco i do tego pan kelner polecił nam lokalną kawiarnię z najpyszniejszym tiramisu!!! Większość osób, które na swojej drodze spotkałyśmy była kochana i pomocna. Podczas zaćmienia słońca poznałyśmy pana, który nam je pokazał i zagrał dla nas na gitarze!! Gdy nie wiedziałyśmy jak sobie z czymś poradzić, pisałyśmy do organizacji LEVEL UP i od razu otrzymywaliśmy odpowiedź, więc w razie wątpliwości nigdy nie zostawałyśmy same! Pomoc w wyjeździe dostawałyśmy od samego początku aż do końca! Największą barierą dla mnie było przełamanie się w rozmowie z obcymi i to jeszcze w obcym języku. Uważam, że poradziłam sobie z tym bardzo dobrze. Dwa razy poszłyśmy także na górską wyprawę co także pozwoliło sprawdzić swoją wytrzymałość fizyczną i wytrwałość w drodze do celu. Podróż pozwoliła mi docenić otwartość ludzi, poznać wiele kultur i zobaczyć różnorodne miasta i zabytki. Z każdym dniem jestem coraz bardziej wdzięczna za projekt, w którym dane mi było wziąć udział!! Polecam każdemu wzięcie udział w takim lub bardzo podobnym projekcie, kiedy tylko będzie na to okazja!! To szczęście móc zobaczyć tak wiele w tak krótkim czasie i rzucić się na głęboką wodę w taką podróż! Gdy z takiego wyjazdu się wraca, bardzo docenia się chwile na nim spędzone i widzi się jak bardzo człowiek potrafi się zmienić w zaledwie dwa tygodnie. Myślę, że polecam ten wyjazd szczególnie osobom, które chcą sprawdzić się w kwestii wkroczenia w dorosłość, ale z młodym duchem. Naprawdę nauczyłam się tak wiele w kwestii planowania i zarządzania kryzysami, a także o samej sobie jak nigdy dotąd.Basia, 18 lata, Europe Express, Discover EU
Podróż pociągami przez Europę…
Podróż pociągami przez Europę w ramach projektu Europe Express była jedną z pierwszych prawdziwie dorosłych, odważnych decyzji, której sam moment podjęcia zapamiętam na długo. Pierwszy raz miałam wyjechać na tak długo, tak daleko, bez rodziców, a z grupą dziewczyn, które poznałam niewiele wcześniej. To rzucenie się na głęboką wodę poskutkowało doświadczeniami, które pozostaną w mojej głowie najpewniej już na zawsze. Proces organizacji podróży był niezwykle ekscytujący, ale im mniej czasu zostawało do daty jej rozpoczęcia, tym bardziej zaczynałam martwić się potencjalnymi wyzwaniami, jakie mogłyby stanąć na naszej drodze. Umysł produkuje czasem nieprzyjemne scenariusze, ale jak się okazało, w większości sytuacji ludzie dookoła robią wszystko, aby umilić czas innym. Niemal każda spotkana przez nas osoba, a było ich wiele, zaskoczyła nas serdecznością i empatią. Na naszej trasie znalazło się miejsce, francuskie Montpellier, które początkowo nie zachęciło nas wizualnie, byłyśmy raczej zawiedzione, dodatkowo poddenerwowane spóźnionym pociągiem, przez który pojawiłyśmy się w najstarszym francuskim ogrodzie botanicznym pięć minut przed jego zamknięciem. Ratunkiem okazał się być przemiły ochroniarz, który z uśmiechem pozwolił nam zwiedzać dłużej, a na pożegnanie żartował z nami i życzył nam miłej dalszej podróży. To jednak nie jedyna serdeczność, na którą natrafiłyśmy tamtego wieczoru – odbywało się zaćmienie księżyca, o którym przypomniał nam przechodzący obok starszy pan z gitarą. Byłyśmy wtedy na Promenadzie Peyrou, przed nami posąg Ludwika XIV na koniu. Gdy pan, grając na gitarze pokazał nam jak rzeźba z odpowiedniej perspektywy wskazuje palcem na zacieniony księżyc, wszystkie cztery poczułyśmy pewną magię, jaką miało w sobie Montpellier. Podobne, mniej i bardziej znaczące interakcje spotykały nas w całej Europie. To cudowne jak to właśnie inni ludzie potrafią umilić czas, jeśli nie kompletnie zmienić nasze podejście do miejsca, nadać mu uroku, którego nie było czuć wcześniej. Trudno nie czuć ogromnej wdzięczności kiedy przeglądam zdjęcia, czy rozmyślam o podróży, która jest dla mnie już całkiem odległa w czasie. Za możliwość, która spadła na mnie niespodziewanie, za chęci i ponad wszystko za każdą osobę, która wpłynęła na nasz wyjazd – organizatorów Level Up, pracowników restauracji, hosteli, kawiarni, wszystkich, którzy udzielili nam porad, bądź robili naszej grupie zdjęcia, kiedy o nie prosiłyśmy 🙂 Jestem też niezwykle wdzięczna dziewczynom, z którymi spędziłam te dwa tygodnie i losowi, który połączył akurat naszą czwórkę! Wiele było sentymentalnych momentów i szczęścia, które dzieliłyśmy, które będę wspominać jeszcze długo. Podróże otwierają serce. Jakkolwiek banalnie to nie brzmi, nigdy nie czułam się tak otwarta, odważna i wdzięczna za wszystko, czego mogę doświadczać, za to w jakim świecie żyję, jak podczas wyjazdów i wycieczek.Lena, 18 lat, Europe Express, Discover EU
Nie tylko nowe znajomości, ale także miejsca i ciekawostki…
Z projektu Europe Express organizowanego przez stowarzyszenie LEVEL UP wyniosłam bardzo dużo i to różnorodnych rzeczy. Nie tylko nowe znajomości, ale także poznałam takie miejsca i ciekawostki o nich jakich nigdy bym nie podejrzewała. Również doświadczyłyśmy kilku sytuacji kryzysowych – wtedy zestresowane, teraz wspominamy z uśmiechem jak sobie poradziłyśmy. Podróż pociągami przejeżdzającymi przez mniejsze mniejscowości czy wsie pokazuje prawdziwy charakter danego kraju – nie tylko turystycznie wyrobione miejsca. Dodatkowo w pociągu często spotykaliśmy innych podróżujących. Z podobnymi celami i pasjami. A gdy podróżowałyśmy kilkukrotnie trafiałyśmy na serdecznych ludzi, dla których to był dzień jak codzień, a dla nas często jedyny dzień gdy tam byłyśmy. Jestem wdzięczna za mój zespół z którym bardzo długo opracowałyśmy trasę tak, aby dla każdej była spełnieniem marzeń. Dla mnie jako liderki było to też wyzwanie – próba pogodzenia: wielu miejsc które często były daleko od siebie, aktywności czy atrakcji, a przy tym wszystkim 2 dziewczyny z zespołu miały pewne problemy zdrowotne co też trzeba było uwzględnić w planie. Stresowało mnie to, ale zawsze z tyłu głowy miałam plan B. To pokazało mi, że chyba w każdej sytuacji sobie dam radę. Gdy sama miałam pewne problemy wiedziałam, że mogę je poprosić o pomoc i ją dostanę. Momentami ciężko było pogodzić planowanie wyjazdu z innymi obowiązkami, ale dzięki temu że pracowałysmy nad klarowną komunikacją od początku, wszystko się udało. Dodatkowo zaangażowanie, organizacja i pomoc od strony LEVEL UP – zawsze mogłyśmy liczyć na wsparcie i w razie wątpliwości czułam, że jesteśmy pod czyimiś skrzydłami. Jestem studentką relacji międzykulturowych, więc ten wyjazd poniekąd był dla mnie nauką w praktyce. Zależało mi na zwiedzaniu miast z perspektywy lokalnych, biorąc pod uwagę aspekty historyczne i kulturowe. Często próbowałyśmy dlatego lokalnej kuchni. Najbardziej zdziwiła mnie hiszpańska potrawa z małych węgorzy, które smakowały i wyglądały jak makaron. Na początku tak właśnie pomyślałyśmy, co też później stało się tematem żartów. Na tej wyprawie fantastyczna była różnorodność jakiej doświadczyłyśmy. Wszystko niby w podobnym terminie i na jednym kontynencie a jednak jak różnie. Różnorodność wyglądu i manier ludzi, przysmaki, ubiór, ale przede wszystkim miejsca. Na tym wyjeździe chodziłyśmy z alpejskimi krowami w chłodnych Alpach, kąpałyśmy się na Lazurowym Wybrzeżu, opalałyśmy w słonecznej Hiszpanii, czy przemierzałyśmy zacienione labirynty uliczek w Amsterdamie. Zdecydowanie wszystkie będziemy to wspominać latami. Uczy to najważniejszych życiowych umiejętności – takich jak organizacja, krytyczne myślenie, komunikacja i wiele innych przez podróżowanie – czyli najprzyjemniejszy sposób przyswajania takiej wiedzy w praktyce!Marcelina, 20 lat, Europe Express, Discover EU
Projekt Europe Express był pewnego rodzaju spełnieniem mojego marzenia…
Projekt Europe Express był pewnego rodzaju spełnieniem mojego marzenia, za co jestem bardzo wdzięczna. Dzięki tej podróży w krótkim czasie miałam możliwość poznania ludzi różnych kultur oraz zobaczenia niezwykłych miejsc. Projekt ten ukazał pewne moje słabości – chodźby mówienie w języku francuskim – co z pewnością będę dalej szlifować. Z wyjazdu wyniosłam wiele cennych lekcji życiowych, zobaczyłam jak niebezpieczne są pewne miejsca w Europie np. Paryż. Projekt nauczył mnie wielu rzeczy – komunikacji w języku obcym, radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach (chociażby komunikacja zastępcza we Francji), wewnętrznej wytrwałości pomimo trudów podróży. Cała przygoda pokazała mi też wiele dobrych cech mojego charakteru – np. opanowanie grupy w trudniejszych momentach czy pewność siebie. W trakcie mobilności przeżyłam wiele nowych emocji. Poznałam dziewczyny ze Szwajcarii, które również podróżowały z biletem interrail. Wraz z moją grupą w Montpellier poznałyśmy pana, który przy zaćmieniu księżyca grał nam na gitarze, opowiadał o swoim życiu, pokazywał swoje obrazy oraz zwrócił naszą uwagę na ponownie pojawiający się księżyc – z naszej perspektywy wyglądało to, jakby postać z pomnika (Ludwik XVI) wskazywał na niego swoim palcem. Uważam, że był najbardziej magiczny moment podróży. Oprócz pewnych kryzysowych sytuacji, moim zdaniem nasza podróż należała do bardzo zabawnych. Jedną z takich sytuacji była komunikacja zastępcza na południu Francji w kierunku Włoch, kiedy ciężko było nam się porozumieć ze względu na fakt, że niewiele osób mówiło w języku angielskim. Pomimo tego poznałyśmy bardzo dużo osób również podróżujących z plecakami, z którymi wzajemnie się wspieraliśmy i śmieliśmy z naszego położenia, gdy wysiedliśmy w polu trzciny cukrowej. Ta sytuacja ukazała też moją wewnętrzną barierę, czyli strach w mówieniu w języku francuskim, nad czym będę dalej pracować. Moment ten, wskazał też na pewne różnice kulturowe. Było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, że większość francuzów i hiszpanów nie umie komunikować się w języku angielskim, co w Polsce jest aktualnie niedopomyślenia. Zdziwiło mnie też nastawienie francuzów do obcokrajowców (pogarda), ilość ludzi bezdomnych w Madrycie, wąskie uliczki pełne rowerzystów w Amsterdamie. Innym zaskoczeniem była dla mnie bardzo źle rozwinięta komunikacja we Włoszech czy koszty życia w Innsbrucku. Każdy z tych krajów, który odwiedziłam, przedstawił mi różne problemy społeczne i kulturowe z jakimi zmagają się mieszkańcy tych miast i państw. Cała podróż to dla mnie setki wspomnień – nie tylko związanych z moją cudowną grupą dziewczyn, ale też lokalną kuchnią, ludźmi i atmosferą. Niesamowitym doznaniem kulinarnym było skosztowanie ślimaków we Francji, paelli i małych węgorzy w Hiszpanii, prawdziwej włoskiej pizzy nad jeziorem Como czy regionalnego sznycla w Austrii. Każdy z tych krajów zachwycił mnie swoim odrębnym klimatem – Gandawa w Belgii zachwyciła nas kadrami wyciągniętymi rodem z Harrego Pottera, południe Francji przyciągnęło nas błękitnym morzem i upalnym słońcem, a Alpy zachwyciły nas swoim chłodem i potęgą natury – stromych podejść i urokliwych górskich strumyków. Współpracę ze stowarzyszeniem LEVEL UP wspominam bardzo dobrze. Od samego początku byłyśmy w kontakcie z organizatorami, w trakcie mobilności cały czas czuwała nad nami Pani Justyna, za co ogromnie dziękujemy. Odpowiedzi na nurtujące nas pytania dostawałyśmy bardzo szybko. Również przed wyjazdem miałyśmy możliwość szkoleń, spotkań z coachami oraz native speakerami, by przygotować nas do podróży, co okazało się bardzo pomocne. span style=”font-weight: 400;”>Reasumująć, bardzo chciałabym podziękować organizatorom mobilności, za ich organizację i dopilnowanie każdego szczegółu naszej podróży. Na podziękowania zasługują też dziewczyny z mojej grupy, gdyż bez nich ta podróż nie byłaby taka sama. Zawsze mogłam liczyć na wsparcie z ich strony oraz pomocną dłoń. span style=”font-weight: 400;”>Uważam, żę jest to niezapomniana przygoda do końca życia. W przeciągu dwóch tygodni zobaczyłam większość Europy, ale również miałam okazję poznać nowych ludzi oraz dotknąć prawdziwej kultury tych państw. Wyjazd polecam każdemu, kto chce przeżyć niezwykła przygodę, przełamać swoje wewnętrzne słabości, nauczyć się nowych rzeczy, a przede wszystkim – chce w inny sposób zwiedzić świat.Wera, 18 lat, Europe Express, Discover EU

