Męczy cię covidowa rozłąka z drugą połówką? Autor pierwszej walentynki nie zobaczył swojej żony przez… kilkanaście lat. Na święto zakochanych przytaczamy historię walentynek i początki jednego z najmilszych zwyczajów z nimi związanych, czyli pisania kartek.

Walentynki najprawdopodobniej wkroczyły na miejsce pogańskich Luperkaliów, czyli święta italskiego bożka Luperkusa, opiekuna pasterzy. Z czasem utożsamiono go z Faunem, pół człowiekiem, pół kozłem, bogiem płodności. Harmonogram Luperkaliów obejmowały m.in. złożenie ofiar ze zwierząt, obieganie wzgórza Palatynu czy rzucanie w przechodniów pozostałościami ze skór poświęconych zwierząt. 

Dzisiaj w dzień walentynek przewidziane są już inne atrakcje niż obijanie rzemieniem przypadkowych niewiast w imię przyciągania płodności i ułatwienia porodu. Praktykowany obecnie zwyczaj, który utrzymał się od średniowiecza, to chociażby pisanie kartek walentynkowych. 

Smutne korzenie najstarszej zachowanej walentynki sięgają pewnej więziennej celi, w której osadzono niejakiego księcia Orleanu, Karola. Nieszczęśnik ugrzązł w londyńskiej Tower po przegraniu bitwy pod Azincourt w 1415 roku. Szczęście nie dopisywało mu ani na polu bitwy, ani w miłości. Pierwsza żona Karola, Izabela, zmarła w połogu w 1409 roku,
a młody wdowiec został zmuszony do poślubienia jedenastoletniej Bony z rodu Armaniaków. Para nie nacieszyła się zbyt długo rozkoszami życia małżeńskiego, bo 5 lat później Karol został wzięty w niewolę. 

W Tower Karol oddał się temu, co lubił robić i co sprawiało mu ukojenie, czyli pisaniu. Już w 1415 jeden z wierszy zaadresował do swojej młodej małżonki, nazywając ją „Walentynką”, a jego treść brzmiała tak: 

I am already sick of love,

My very gentle Valentine,

Since for me you were born too soon,

And I for you was born too late.

God forgives him who has estranged

Me from you for the whole year.

I am already sick of love,

My very gentle Valentine.

[Mam już dość miłości,

Moja bardzo delikatna Walentynko,

Ponieważ dla mnie narodziłaś się zbyt wcześnie,

A ja dla Ciebie urodziłem się za późno.

Bóg przebacza temu, kto oddala

Mnie od ciebie na cały rok.

Mam już dość miłości,

moja bardzo delikatna Walentynko.]

Nietypowa, pełna melancholii i smutku walentynka była jedną z 60, jakie Karol napisał dla swojej młodej żony, a na szlifowanie warsztatu miał aż 25 lat spędzonych w londyńskiej celi. Francuz zostawił po sobie mnóstwo pieśni i ballad, głównie o tematyce dworskiej. Sam utwór jest teraz częścią kolekcji rękopisów British Library w Londynie
w Anglii.

 A co do biednej Bony, to nie dożyła uwolnienia męża. Zmarła między 1430 a 1435 rokiem, natomiast Karol ożenił się trzeci raz.

Źródła:

  • Anna Drzewiecka, „Poezja Karola Orleańskiego między alegorią a metaforą, czyli o skutkach używania dużych i małych liter”
  • History.com 
  • Historiazapomnianaimniejznana.pl

Autor tekstu: Martyna Pałys