Autor grafiki: Hanna Goska

Żyjemy w czasach, gdzie czytanie — bądź co bądź — od dawna nie jest już powszechnym tematem dyskusji; bynajmniej nie tak powszechnym jak seriale lub kinematografia. Jak głosi zeszłoroczne badanie Biblioteki Narodowej, zaledwie 39 procent Polaków sięgnęło po choć jedną książkę. Sam wynik, choć minimalnie wyższy niż w poprzednich latach, rzeczywiście skłania nas do refleksji: Dlaczego tak mało czytamy? Wśród najczęściej przedstawianych powodów znajdują się brak czasu, funduszy lub po prostu sił. W przypadku uczniów i studentów, czytanie nierzadko zyskuje miano przykrego obowiązku — każdy rok przynosi kolejne nakłady podręczników, kserówek lub artykułów naukowych, które spędzają sen z powiek i skutecznie zniechęcają do lektury dla przyjemności.
Na ratunek przychodzi nam szybkie czytanie. 😉 Metoda ta polega na przyswajaniu informacji z pełnych zdań oraz opisów, bez skupiania się na pojedynczych słowach. Jest ona przydatna przede wszystkim podczas nauki — tak zwane „kucie na blachę” ścian tekstu przestanie być obowiązkową męczarnią każdego studenta, który spędza noce przed sesją na ogarnianiu zaległości. 🙂 Co więcej, szybkie czytanie można wykorzystać także rekreacyjnie, przy czytaniu książek, które mieliśmy w planach, a na które nigdy nie starczyło czasu. Będzie to co prawda wymagało więcej wprawy — tak by wyłapać wszystkie informacje i nie pominąć istotnych elementów — ale będzie warto!
Jedną z inicjatorek szybkiego czytania jest Evelyn Nielsen Wood — nauczycielka z Utah w Stanach Zjednoczonych, która badała naturalne predyspozycje ludzi do szybszego przyswajania tekstów. To właśnie ona odkryła jedną z najpopularniejszych technik, czyli meta guiding; chcąc
poprawić własne umiejętności czytelnicze, Wood zaczęła śledzić czytane zdania palcem. Tym sposobem była w stanie przeczytać 2700 słów w ciągu minuty, a swoją wiedzę przekazała w książce „Reading Skills” (pl. Umiejętności Czytania) z 1959 roku; prowadziła także specjalne kursy. Oprócz palca, w technice meta guiding można korzystać także z przedmiotów codziennego użytku — takich jak długopisy lub kartki. Tym sposobem skupiamy się na przetwarzanych informacjach, nie czując potrzeby cofania się do początku. Równie popularną metodą jest skanowanie, które polega na szybkim zerknięciu na tekst oraz wyłapaniu najważniejszych informacji (takich jak nazwy własne i numery), dających nam główny zamysł całości. We wczesnych etapach ćwiczeń możemy pomijać niektóre informacje, stąd też skanowanie wymaga więcej praktyki — zwłaszcza w przypadku czytania rekreacyjnego. Jest ono jednak idealne w przypadku akademickich molochów na dzień przed. 😉

Za technikę szybkiego czytania możemy uznać także czytanie na głos w odpowiednio dostosowanym tempie. Wówczas przyswajamy treść ze słuchu i, podobnie jak przy meta guidingu, nie musimy cofać się do pierwszych zdań. Jeszcze inni uważają, że dobrą pomocą czytelniczą jest… guma do żucia! Niejednokrotnie mówiono już o wpływie mietowej gumy na myślenie; żując, wyciszamy się i łatwiej przyswajamy treść.

Szybkie czytanie, choć samo w sobie wymaga dużo ćwiczeń, jest przyjemną metodą, która nie tylko przywróci nam radość z wieczornej lektury po pracy, ale też pomoże w przyswajaniu wiadomości. 🙂

Autor: Aleksandra Sokół