Nauka języka  mimo woli

Autor: Hanna Goska

Jeżeli na sam dźwięk słowa „nauka” włos ci się jeży na głowie, bo jedyne o czym marzysz to odpoczynek od lekcji, kursów, wkuwania regułek i pisania kartkówek, to musisz koniecznie przeczytać ten artykuł. Za chwilę dowiesz się, jak zostać language ninja bez większego wysiłku i przekonasz się, że nauka języków obcych nie musi być żmudnym obowiązkiem a w gruncie rzeczy może się okazać niezłą frajdą. Wszystko to kwestia wprowadzenia w życiu kilku ciekawych pomysłów, które tu prezentuję:
1. Naprawdę, nie musisz mieć w ręce słownika ani nawet swojego ulubionego, własnoręcznie wykonanego zestawu fiszek, żeby powtórzyć słownictwo albo poszerzyć swój zasób słówek. Jak to zrobić? Najlepiej w parze lub większej liczbie osób, ale równie dobrze można zagrać w pojedynkę. Wystarczy rozejrzeć się dookoła, gdziekolwiek jesteś – czy to na plaży, w pociągu czy na połoninach, wszędzie znajdziesz elementy, których nazwę warto byłoby
znać w języku, którego się uczysz. A więc – wybierz 5 rzeczy wokół siebie i spróbuj je nazwać dajmy na to po angielsku. Można zacząć od słów dla początkujących i najmłodszych graczy – niech to będzie np. trawa, okno, piasek. Ale równie dobrze mogą się sprawdzić zaawansowani użytkownicy języka – czy wiesz, jak po angielsku powiedzieć: molo, grań, wiosło czy kolej linowa?
2. Kto jest mistrzem trzech? To wersja popularnej gry „Name three” czy inaczej „5 sekund”. Nie musicie trzymać się stopera, choć jego użycie – jest przecież w każdym telefonie – znacznie podniesie poziom emocji. Ale w końcu jesteśmy na wakacjach, więc możemy sobie pozwolić na bardziej wyluzowaną wersję gry bez presji czasu. Tym razem każdy z uczestników wymyśla zadanie dla przeciwnika – np. name three blue things around here /wymień 3 niebieskie rzeczy tu w otoczeniu/. To może być sky, water, buttons of my shirt.
3. Kolejny pomysł może trudno byłoby zrealizować na plaży, ale wieczorem, kiedy słońce skryje się za horyzontem a wszystkie fotki w ostatnich promieniach dnia zostaną już wrzucone na fejsa, można spokojnie pochylić się nad kartką papieru i zagrać w tradycyjne państwa miasta, tym razem po angielsku, niemiecku czy hiszpańsku. Najlepiej sprawdzają się kategorie: food, house, shopping, family, nature, technology. Co ciekawe, kategorie te pokrywają się z katalogiem tematów do egzaminu ósmoklasisty a nawet matury, więc jeśli macie w swym gronie przyszłorocznego absolwenta, będzie okazja do zupełnie „bezbolesnej” powtórki słownictwa.
4. Czwarty sposób powstał tradycyjnie niechcący w pewne popołudnie, gdy piasek na plaży był wilgotny po deszczu. Młodziakom wystarczyły patyki w dłoni, by stworzyć kolejną rozgrywkę – coś na podobieństwo plażowego scrabble. Ot, chwila nudy skłoniła Młodego do napisania jakiegoś słowa na piasku. Młodszy nie pozostał dłużny i zaraz dopisał kolejne hasło krzyżujące się z pierwszym. W kilka chwil powstała całkiem fajna krzyżówka, a dzięki kreatywności zawodników błyskawicznie powstał system punktacji – za każdą literę punkt, tata- sędzia podliczył i sprawdził, czy nie ma jakiś „byków” a zwycięzca oczywiście zadecydował, że za wygraną należy się nagroda – wyjście na lody. Skorzystali wszyscy.
To tylko kilka sposobów na bezbolesną naukę w czasie wakacji – w zasadzie każdy z nas może wymyślać własne, a więc – kreatywność czas start!

Autor: Małgorzata Zielińska