Zaczniemy od nudnych, suchych danych, nie od definicji less waste. Z badań Eurostatu wynika, że w 2020 roku na statystycznego Polaka przypada rocznie 315 kg odpadów komunalnych, czyli wytwarzanych w domu. Dodajmy do tego dane Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Czy zastanawialiście się, ile jedzenia wyrzuca rocznie każdy z nas? Średnia w Polsce wynosi 247kg. Warto jednak zwrócić uwagę nie tylko ILE, ale też CO marnuje się najczęściej w naszych domach. Czerstwy chleb wyrzuca około 49% badanych, owoce 46%, wędliny 45% a warzywa lądują w koszu u 37% Polaków. Można na to wszystko bezradnie rozłożyć ręce, albo – działać! 

Zasada 3R

Reduce, reuse, recycle – to proekologiczna zasada 3R. Można ją przetłumaczyć na: ogranicz, użyj wielokrotnie, poddaj recyclingowi. O to właśnie chodzi w ruchu less waste oraz zero waste. Less waste, czyli mniej odpadów, to mniej restrykcyjna odnoga filozofii życia bez śmieci (zero waste). I to właśnie o niej chcę Wam opowiedzieć. Czemu nie o zero waste? Niech pierwszy rzuci plastikową nakrętką ten, komu udało się to w stu procentach. Na pewno taką zakrętką mogłaby rzucić, choć na pewno by tego nie zrobiła, amerykańska aktywistka Bea Johnson. Udało się jej zredukować roczne śmieci całej swojej rodziny do zawartości jednego słoika. Bądźmy jak pani Johnson, a jeśli to zbyt trudne to po prostu nie bądźmy przeciętnymi Polakami z początku artykułu. To już będzie wielki krok w stronę troski nie tylko o środowisko czy nasz budżet, ale przede wszystkim o nas samych. 

Co z tym chlebem?

Wiemy już, że chleb wyrzuca prawie połowa z nas. Zamiast rozwodzić się na przyczynami, podpowiem Wam co zrobić z tym już lekko czerstwym, bez chrupiącej skórki i mniej pachnących bochenkiem.

Przede wszystkim – mroźmy nadmiar pieczywa! Wystarczy podzielić chleb, bułki czy inne wypieki na porcje, wsadzić do woreczka strunowego i zamrozić. Mączne produkty zabezpieczone w ten sposób można przechowywać koło miesiąca. Kiedy najdzie nas ochota na kanapkę ze świeżą kajzerką – możemy ją rozmrozić w piekarniku. Pieczywo lekko zwilżamy wodą, wkładamy do nagrzanego piekarnika i podpiekamy kilka minut. 

Innym sposobem na uratowanie na przykład zeschłej chałki jest zrobienie puddingu. To less waste w swojej kwintesencji! Chałkę kroimy na kromki, smarujemy masłem. Układamy w naczyniu żaroodpornym i zalewamy masą z jajek, mleka, cukru i ulubionych bakalii. Zapiekamy w piekarniku aż masa jajeczna się zetnie. Jest mnóstwo przepisów na to danie w Internecie, więc jeśli zapachniało Wam smacznym podwieczorkiem – nie ma na co czekać. 

Wędlina, która czasy świetności ma za sobą

Proekologicznym rozwiązaniem jest rezygnacja z jedzenia produktów pochodzenia zwierzęcego. Nie jest to jednak artykuł o niejedzeniu mięsa a o less waste, czyli niemarnowaniu. Są osoby – w tym ja sama – które mięso lubią, ale ograniczają jego spożycie. Taki schemat żywieniowy nazywa się fleksitarianizmem. Zakłada, że produkty odzwierzęce nie są spożywane codziennie, jedynie sporadycznie. Zatem – jeśli nie jesteście na diecie roślinnej i zeszłotygodniowa szynka jest na wyposażeniu lodówki, to mam kilka smacznych rozwiązań tej kłopotliwej sytuacji. 

Raz: podsmaż plastry szynki na maśle, zrób do tego jajko sadzone i zrób pyszną kanapkę na ciepło. Dwa: próbowaliście makaronu aglio olio z szynkową posypką? Tak jak powyżej – smażymy szynkę na maśle, jak się zrumieni przekładamy na deskę i kroimy w drobne kawałki. Posypujemy makaron. Pycha! No i trzy: nieśmiertelny omlet! Tam zawsze można wrzucić sporo fajnych składników i wyjdzie sycący lunch albo kolacja. No i jeszcze jedna uwaga: wędliny można mrozić! 

Warzywa drugiej świeżości

Zaglądasz do lodówki, a tam, na dnie, głęboko schowane i błagające o litość warzywa. Wzdychasz na ten widok, chwilę się zastanawiasz co z nimi zrobić i już sięgasz ręką, żeby wyrzucić, ale ja mówię – STOP! Obiecuję, że mój patent się sprawdzi i będzie bardzo less waste. 

Wszystkie warzywa, które akurat zalegają w lodówce (np. pieczarki, marchew, cukinia), kroimy w drobną kostkę, ścieramy na tarce lub miksujemy w robocie kuchenny. Przesmażamy na patelni z cebulą i czosnkiem, doprawiamy do smaku. Dodajemy przecier pomidorowy, solimy i dusimy przez 40 min na małym ogniu. Na koniec raz jeszcze doprawiamy tak jak lubimy – może być bazylia, oregano albo inne przyprawy. Podajemy z ugotowanym makaronem i startym serem typu parmezan. Smacznego!

Autor: Katarzyna Woźniak Łukasiewicz