Nurt tworzenia tak zwanych “bullet journals” z pewnością nie jest Wam obcy; ozdabianie własnoręcznych kartek z notatnika, dopasowanych pod indywidualne potrzeby, zdecydowanie zyskało na popularności w ostatnich latach. Journale można prowadzić na wiele mniej lub bardziej popularnych sposobów; jednym z nich jest właśnie junk journal. Choć sama nazwa nie brzmi do końca zachęcająco to trzeba przyznać: jest na co patrzeć! 

W języku angielskim, słowo junk odnosi się przede wszystkim do rupieci lub nawet, brzydko mówiąc, śmieci. Sam koncept junk journalu jednak jest daleki rodzimego znaczenia, nawet jeśli potrzeba do niego tych przysłowiowych gratów. Junk journal to dziennik tworzony przede wszystkim ze staroci. Strony z gazet i zniszczonych książek, notatki znalezione w zeszycie z liceum, szkice – to wszystko można wykorzystać na kartach journalu, tworząc z niego prawdziwą księgę wspomnień. Taki dziennik cechuje także przepych; szukając przykładów w Internecie natkniecie się przede wszystkim na zdjęcia wypchanych tomiszczy, niekoniecznie utrzymanych w jednej konkretnej kolorystyce. 

Jeżeli chodzi o junk journale, nie mają one żadnych konkretnych zasad użytkowania. Skoro bullet journal służący do codziennego planowania możemy zaprojektować wedle własnego uznania to nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobić z niego przy okazji przysłowiową “rupieciarnię”. 😉 Równie popularne jest wspomniane tworzenie pamiątkowych albumów, w których chowamy wszystko co związane z naszymi życiowymi przygodami. Co ciekawe, nie musimy ograniczać się do gazet czy kartek; niektóry w swoich junk journalach chowają starą biżuterię, przypinki lub fotografie. Takie pamiątki możemy przypinać na stronach dziennika czy też chować we wcześniej doklejonych kopertach. To idealna metoda na puszczenie wodzy fantazji, tym bardziej że nic nie musi do siebie pasować. 

Tworząc junk journal, potrzebujemy przede wszystkim bazy: czegoś, co stanie się naszym płótnem dla wspomnień. Nie musicie koniecznie kupować świeżego zeszytu; wystarczy pusty notatnik, szkicownik w twardej oprawie, a nawet nieużywany dziennik sprzed kilku lat, który zaginął na dnie szuflady. Weźcie pod uwagę jedynie fakt, że journal sam w sobie będzie dość gruby; oczywiście zakładając, że zaszalejecie z zawartością. Jak wspomnieliśmy wyżej, przydadzą się wszelkie pamiątki, stare magazyny, podręczniki i inne rzeczy, które nie będą Wam już przydatne. Dla walorów estetycznych oraz łatwiejszej organizacji warto zainwestować także w koperty i taśmy washi; sprawdzą się tak samo dobrze jak klej, a i nie brudzą. 😊 Także, jeśli macie trochę wolnego czasu i staroci do posegregowania, junk journal przychodzi z pomocą!

Autor: Aleksandra Sokół