Mądra krytyka – czyli jaka? 

Autor: Hanna Goska

Autor grafiki: Hanna Goska

W latach 80. ubiegłego wieku 110 studentów zostało poproszonych o opisanie sytuacji, w których otrzymali „złą” oraz „dobrą” krytykę, a także ich relację z osobą wydającą osąd. Dzięki badaniu naukowcy wyróżnili kilka czynników odpowiadających za to, czy krytykę można uznać za konstruktywną.

Przypomnij sobie ostatnią sytuację, w której zostałeś skrytykowany – sprawiedliwie lub nie. Spróbuj zamknąć oczy i przywołać tamten dzień. Być może czujesz niepokój, oddech staje się przyspieszony i płytszy, serce szybciej pompuje krew. Możliwe, że pojawiają się pierwsze przebłyski agresji z poczucia otrzymania niesłusznej oceny. Jeżeli jest inaczej i zamiast stresu pojawia się wdzięczność i relaks, masz szczęście. Jesteś w mniejszości. 

Gdyby sięgnąć do „Słownika wyrazów bliskoznacznych”, pod hasłem „krytyka” znalazłyby się wpierw określenia takie jak: atak, ochrzan, napomnienie, analiza, naskok, reprymenda, kazanie, napad, opieprz. Pojawia się więc pytanie o tę mityczną „krytykę konstruktywną”, która często figuruje jako slogan mający ukryć personalny atak czy zawistny komentarz. Krytykowanie i odbieranie krytyki to istotne umiejętności, jakich nabycie pozwala rozwijać się i pomóc wzrastać innym, jednak zanim postawimy się w pozycji krytykanta, zastanówmy się nad rzeczywistymi motywacjami. Znudzenie, frustracja, zazdrość i gniew to sita, przez które wpierw należy przesiać swoje dobre intencje. 

Intuicyjnie odczuwamy, że krytyka powinna być dawana w cztery oczy, bez zbędnych złośliwości, inwektyw czy szorstkiego języka, ale to nie wystarcza. Jednym z istotniejszych czynników, jakie należy uwzględnić, aby była odebrana za konstruktywną, jest próba zrozumienia całości kontekstu zaistniałego zdarzenia czy sytuacji. Uznanie decyzji przyjaciela za błędną bez poznania przyczyn tego ruchu może zostać słusznie odebrane jako niesprawiedliwe – podobnie niesprawiedliwym będzie osąd wydany przez osobę, która nie ma doświadczenia w danej dziedzinie. Respondenci wskazywali wiarygodność jako istotną cechę konstruktywnej krytyki, podobnie jak stosowność do okoliczności. Zarzucenie usterek gramatycznych w języku hiszpańskim inaczej zabrzmi z ust kogoś, kto nigdy nie słyszał tej mowy, a inaczej, gdy rady daje native speaker. Zarzucenie kierowcy, że jedzie zbyt wolno, będzie kuriozalne, kiedy drogi są zakorkowane.

Jak większość rzeczy i czynności wartościowych, krytyka wymaga wysiłku ze strony kogoś, kto decyduje się wytknąć błąd albo wskazać obszar, nad którym warto popracować. Zdaniem badanych, zaoferowana pomoc w korygowaniu błędów, zaproponowanie rozwiązania czy dostarczenie pozytywnych powodów, dla których trzeba się wysilić, są jak najbardziej pożądane. 

W świecie, w którym atak, często niesłuszny, może nadejść z każdej strony, na próby wytknięcia nam drobnych wad, słabostek i niedoskonałości reagujemy alergicznie. Jednak nawet najbardziej niekorzystny osąd, sformułowany mądrze i we właściwych okolicznościach, może być wart wypowiedzenia. Bo, powtarzając za naukowcami na czele z Karen Tracy, „liczy się nie to, co zostało powiedziane, ale sposób, w jaki zostało to powiedziane oraz to, czy krytyk jest postrzegany jako osoba mająca prawo, na podstawie swojego stosunku do odbiorcy, do wydania tego konkretnego osądu.”

Autor tekstu: Martyna Pałys